Kilka miesięcy temu wiadomości o nowe przepisy dotyczących szkolnych sklepików nie schodziły z pierwszych stron gazet. Teraz temat nieco ucichł, a producenci i sklepikarze zaczynają odnajdywać się w nowej rzeczywistości. Beata Straszewska, współwłaścicielka firmy Stewiarnia jest zdania, że sprzedaż w szkolnych sklepikach to nie tylko biznes, ale przede wszystkim misja i edukacja. Jak realizuje to forma Stewiarnia?

– W tej chwili obsługujemy ok. 300 sklepików szkolnych, nawiązaliśmy również kontrakty z wieloma nowymi producentami. To trudny rynek, nisko marżowy, ale bardzo ciekawy. Zaangażowaliśmy się w niego, bo wynika to z misji naszej firmy – chcemy edukować konsumentów w zakresie zdrowego odżywiania. Trudno sobie wyobrazić lepszą grupę do tego celu niż dzieci, u których dopiero kształtują się nawyki żywieniowe – mówi Beata Straszewska

– Całym sercem popieram ideę zdrowego odżywiania dzieci. Nie chciałabym, żeby do sklepików wróciły słodzone napoje, chipsy, batony słodzone cukrem czy syropem glukozowo-fruktozowym. Wycofanie się z ustawy oznaczałoby przekreślenie tego, do czego dzieci już zaczynają się przyzwyczajać – do tego, że śmieciowe jedzenie jest szkodliwe. Nie jestem również przekonana do powrotu lukrowanych drożdżówek, to byłoby porażką edukacyjną. Nie zapominajmy, że ta ustawa miała mieć również wymiar edukacyjny i tego zabrakło. – dodaje (źróło: dlahandlu.pl, zdjęcie: ekodostawcy.pl)