Rozmawia: Marcin Fajerski

Marcin Fajerski: Ekobranża w Europie nadal bardzo dynamicznie się rozwija. Co w Pańskiej opinii jest motorem napędowym ogromnego sukcesu firm, detalistów i wzrostu sprzedaży?

Marco Schlüter: To prawda, ekoprodukty przestały być niszowymi. Wartość handlu w tym sektorze wciąż rośnie, czego potwierdzeniem są m.in. wyniki badań nad rolnictwem ekologicznym oraz raporty rynkowe.
W Europie, od 2000 r. powierzchnia ekogospodarsw podwoiła się i obecnie zajmują one ponad 10 mln ha. Na tym obszarze działa już więcej niż 290 tys. producentów. Od 2002 r. obszar ekologicznych użytków rolnych i liczba producentów zwiększyły się o ok. 170%, a od 2007 r. – o 20%.
Większa świadomość konsumentów, a także podjęcie przez rządy działań wspierających produkcję i przetwórstwo certyfikowanej żywności odegrały kluczową rolę w rozwoju branży. Ekoprodukty stały się konkurencyjną alternatywą dla tych konwencjonalnych, które powstają wyłącznie dla zysku. Tymczasem producenci i przetwórcy ekologiczni hołdują innym zasadom: zdrowia, uczciwości oraz ochrony środowiska. Wartości te ceni coraz więcej konsumentów i jednostek rządowych.

Wiadomo, że rozwój rynku niesie za sobą też większą odpowiedzialność. Z jakimi ważnymi wyzwaniami muszą zmierzyć się producenci, przetwórcy oraz dystrybutorzy ekologicznej żywności?

Wraz ze wzrostem konsumpcji certyfikowanej żywności i jej znaczenia w polityce krajów europejskich pojawia się wiele nowych wyzwań. Zasady funkcjonowania w ekobranży pozostają klarowne, nawet gdy trudniej w tym sektorze dobrze zarobić. Tymczasem pojawiają się marionetki, które chcą to zmienić, np. lobbując na rzecz dopuszczenia organizmów modyfikowanych genetycznie w ekologicznej produkcji. To dość poważne ryzyko dla producentów, dystrybutorów i przetwórców.
Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca nowych przepisów w ekologicznej produkcji także budzi wiele kontrowersji. Zignorowano w niej istotne sugestie profesjonalistów. Nie twierdzę, że projekt nie wnosi elementów wartościowych. Pojawia się natomiast wiele przeszkód poprzez zaproponowanie zmian, z których nie wynikają żadne korzyści. W swojej obecnej postaci propozycja może spowodować masowy spadek ekologicznej produkcji. W szczególności dotyczy to niewielkich gospodarstw i firm, a także krajów, w których rolnictwo ekologiczne dopiero się rozwija.

Wiele mówi się o szkodliwości GMO i lobbowaniu na jego rzecz niektórych dużych producentów rolnych. Jakie ryzyko wiąże się z tymi uprawami i hodowlą?

Stosowanie GMO w rolnictwie wiąże się z ogromnym ryzykiem. Aktualnie uprawy roślin niemodyfikowanych genetycznie są narażone na skażenie, m.in. podczas przechowywania i transportu. Instrumenty legislacyjne państw członkowskich, które zabroniły stosowania GMO na swoich terytoriach i które wprowadziły obowiązkowe zasady koegzystencji, są obecnie konieczne, aby chronić gospodarstwa niestosujące GMO od samodzielnego pokrywania kosztów skażenia.
Na szczęście zauważalny jest postęp w tej dziedzinie. Parlament Europejski będzie prowadził dyskusje z Komisją oraz Radą Europejską na temat stosowania GMO i przedłoży propozycję, która zawiera większość przegłosowanych wniosków zaproponowanych przez IFOAM. To dawałoby prawne podstawy dla wprowadzenia zakazów narodowych, obligatoryjnych zasad odpowiedzialności wprowadzających opłaty dla zanieczyszczających, a także obowiązkowe zasady koegzystencji – zapobiegające skażeniu w krajach, które nie zakazały stosowania GMO. W odniesieniu do ustawodawstwa, wyniki prac IFOAM zostały zaprezentowane w opiniach Ministrów Rolnictwa oraz członkach Parlamentu Europejskiego – opiniach, które są tożsame z obawami przez nas zasygnalizowanymi.

Które kraje unijne mogą być rozważane jako wzór do naśladowania dla rządów i firm działających w Polsce oraz Środkowo-Wschodniej Europie? Co jeszcze można zrobić, aby skuteczniej promować ekożywność, napoje i inne certyfikowane produkty?

Dobrym przykładem obrania stałego kursu w promowaniu ekoproduktów są Dania, Niemcy i Austria. Wszystkie z trzech wymienionych krajów mogą pochwalić się wysokim poziomem konsumpcji certyfikowanej żywności per capita. Niemcy są obecnie jedynym z największych importerów i mogą poszczyć się imponującymi rocznymi wynikami sprzedaży, wynoszącymi 7,04 mld euro. W Danii natomiast sprzedaż certyfikowanych produktów stanowi 8% całorocznej sprzedaży w branży spożywczej. Zaraz za Danią jest Austria, gdzie udział eko w sektorze spożywczym wynosi 6,5%; a spośród wszystkich użytków rolnych aż 20% zajmują ekogospodarstwa.
Warto jeszcze nadmienić, że w Danii nie tylko bardzo intensywnie promuje się ekoprodukty wśród konsumentów. Ekologiczna produkcja i przetwórstwo w Danii stanowią też ważny element polityki tego kraju.
We wszystkich tych krajach certyfikowana żywność cieszy się też coraz większym zainteresowaniem i prowadzi się na ten temat badania rynkowe. Dlatego marki ekologiczne są tak dobrze postrzegane i rozpoznawalne przez konsumentów. Sukces wszystkich trzech, sąsiadujących ze sobą krajach tworzą sieć połączeń i znakomicie funkcjonującą infrastrukturę w łańcuchu dostaw produktów, uprawie i hodowli, stosowaniu dobrych praktyk, skutecznym marketingu, a także – uzyskiwaniu wsparcia ze strony rządów.

Komisja Europejska chce zmienić kształt ustaw dotyczących rolnictwa ekologicznego. Mógłby nam Pan opowiedzieć, jakich zmian możemy się spodziewać w ciągu najbliższych lat? Co może być postrzegane jako przeszkoda dla producentów i przetwórców, a co może być rozważane jako możliwość rozwoju?

IFOAM zaangażowało się w prace Komisji w 2012 r. i nieustannie podejmuje wysiłki nad osiągnięciem swoich celów. Zależy nam na tym, aby przepisy stymulowały rozwój rolnictwa ekologicznego – jakościowy i ilościowy. Poniesiony trud się opłacił, o czym wspominałem wcześniej.
W IFOAM uważamy, że propozycja zmian w obecnej postaci jest nieadekwatna do potrzeb i nie zda egzaminu jako narzędzie wspierania rozwoju rolnictwa ekologicznego, opartego na jasnych zasadach. Po pierwsze, istnieje wiele technicznych i konceptualnych wad w prawnym zapisie propozycji. Po drugie, fundamentalne wymagania produkcji ekologicznej pozostają niejasne. Zaproponowano też nieadekwatny system kontroli oraz niekoherentny reżim importu, który stawia dostawy produktów z krajów Trzeciego Świata pod znakiem zapytania. Co więcej, propozycja nie bierze pod uwagę zróżnicowanej sytuacji rolnictwa ekologicznego w poszczególnych krajach i nakłada nierealne ramy czasowe do sprostania dalekosiężnym wymaganiom produkcji. Przedstawiono również specyficzne prawne wymogi, które narażają ekologicznych rolników na skażenia ze strony konwencjonalnych producentów, stosujących pestycydy.

Nad proponowanymi zmianami należy zatem jeszcze popracować. Czy propozycja zawiera elementy, które mogą zmienić sytuację na rynku w pozytywny sposób?

Oczywiście, propozycja zawiera także wartościowe i innowacyjne elementy. Dla przykładu zaprezentowano w niej kryteria działań na rzecz ochrony środowiska dla przetwórców oraz handlowców. Postuluje się też o stworzenie systemu dla europejskiej grupy certyfikującej i zastosowanie uproszczonej struktury prawnej przy nadawaniu ekocertyfikatów.
Należy jednak zaznaczyć, że końcowe wymagania prawne nadal pozostaną niejasne, dopóki Komisja, Parlament oraz Rada nie zgodzą się końcowy, poprawny zapis. Pojawia się też inna kwestia. Regulacje mają wejść w życie w 2017 r., a nie pod koniec pięciolecia 2015-2020. Rodzi to wiele wątpliwości dla rolników, a co za tym idzie – również przetwórców, posiadających certyfikat lub starających się o niego. Niestabilne warunki doprowadzą do wstrzymania inwestycji w konwersję na produkcję ekologiczną, a stąd niedaleka droga do redukcji liczby ekogospodarstw, przetwórców i podaży produktów w najbliższych latach. Istnieje zatem ryzyko, że zmiany podkopią silny rozwój rynku, który nawet w czasach stagnacji rośnie bardzo dynamicznie w porównaniu do branży produktów konwencjonalnych.

Planowane zmiany obejmą także handel produktami ekologicznymi. Jak proponowane regulacje prawne mogą wpłynąć na dystrybucję oraz sprzedaż certyfikowanej żywności? Co te zmiany oznaczają dla detalistów działających w ekobranży?

Komisja rozpatruje m.in. rozszerzenie kontroli na wszystkie aktywności w ekobranży – z handlem włącznie – bez żadnych wyjątków. Włączenie detalistów do systemu kontroli z pewnością zwiększy jego biurokratyzację, nie wpłynie natomiast na poziom zaufania konsumentów i jakość sprzedawanych produktów.
Zamiast sprzyjać będą pożądanemu wzrostowi, ustawa wywoła odwrotny efekt: mniejsi operatorzy w handlu detalicznych, np. niezależne stacje benzynowe i nieduże sklepy w Europie przestaną zamawiać produkty ekologiczne, aby uniknąć dodatkowych kosztów związanych z działaniami kontrolnymi. To może zaszkodzić dystrybucji ekożywności. Powinno się pamiętać o tym, że przepisy dotyczące produkcji, przetwórstwa i handlu już mają bardzo dośrubowane standardy.

IFOAM cały czas aktywnie pracuje nad poprawą kondycji ekobranży w Europie. Jakimi sukcesami może się poszczycić? Jakim wyzwaniom musi stawić czoła w najbliższym czasie?

Ostatnie głosowanie Komitetu do Spraw Europejskich w Parlamencie otworzyło drogę państwom członkowskim do opracowania prawnych podstaw do zakazu stosowania GMO na swoich terytoriach. Wprowadzone poprawki obejmują większość sugestii IFOAM i innych organizacji, zawartych w liście przedłożonym przed głosowaniem. Obecnie Parlament pracuje nie tylko nad umocnieniem podstaw prawnych dla krajowych zakazów, ale również nad przejrzystymi zasadami zapobiegania skażeniu GMO w krajach, które nie zabraniają stosowania organizmów modyfikowanych genetycznie. Przyjęte zmiany są fundamentem wzajemnych negocjacji Parlamentu, Rady i Komisji. Cieszymy się, że dzięki naszym działaniom kilka państw członkowskich zajęło w sprawie GMO jasne stanowisko i że możemy blisko współpracować z Parlamentem nad nowymi przepisami. Miło mi też poinformować, że w 2013 r. uwzględniono wszystkie sugestie IFOAM, które stały się podwaliną Horyzontu 2020. Ponadto Komisja Europejska oficjalnie zaakceptowała TP Organics, platformę badań oraz innowacji, zainicjowaną przez IFOAM.
Mimo sukcesów osiągniętych w wymienionych obszarach, przepisy dotyczące rolnictwa ekologicznego, GMO oraz fundusze unijne dla ekologicznego rolnictwa nadal będą ważnymi kierunkami prac w 2015 r.