Państwa Babalskich nie trzeba nikomu przedstawiać. W swojej okolicy są znani jako pionierzy ekologicznej produkcji. Obecnie ich gospodarstwo i wytwórnia makaronu są centrum, dookoła którego rozwijają się nowe projekty i inicjatywy ekologiczne. Jak wygląda produkcja makaronu i co jest najpiękniejszego w życiu na wsi? Przeczytajcie naszą relację z wizyty.

42Płaskurka, samopsza i owies

Aleksandra i Mieczysław Babalscy osobiście przywitali nas w swoim zakładzie produkcyjnym. Na początku pokazano nam tajniki wytwarzania ekologicznego makaronu – wyrabianie ciasta, tłoczenie i suszenie. Najciekawszą częścią był jednak młyn pełen ekologicznych ziaren gotowych do dalszej obróbki. Naszą uwagę przykuły ogromne worki z owsem, orkiszem, a także starymi odmianami pszenicy –  płaskurką i samopszą. Pan Mieczysław, właściciel firmy zwrócił uwagę, że popularność tych ziaren rośnie. Wynika to z coraz większego zapotrzebowania na ekologiczne składniki do samodzielnego wypieku pieczywa. Problemem jest nie tyle popyt, co podaż – ciągle brakuje ekologicznych upraw, a te które są często nastawiają się na eksport.

Zachować stare odmiany

Po zwiedzaniu młyna Mieczysław i Anna Babalscy oprowadzili nas po gospodarstwie. Pierwsze, co rzucało się w oczy to ogromna pasja, wiedza i zaangażowanie właścicieli we wszystko, co związane jest z ekologiczną uprawą i hodowlą. Po ogrodzie wolno biegały kury, koguty, ale też perliczki i bażanty. Część z nich po osiągnięciu określonego wieku zostaje wypuszczona na wolność. Przy firmie Babalscy działa też Stowarzyszenie „Dla dawnych odmian i ras” i lokalny Bank Genów. Wszystko po to by umożliwić rolnikom dostęp do nasion starych odmian roślin,  tym samym zwiększyć i zachować bioróżnorodność polskiej wsi.

3930 lat ekologii

Gospodarstwo jest prowadzone metodami ekologicznymi od 1986 roku. W 1990 roku otrzymało atest Ekolandu. Obecnie podsiada certyfikat Argo Bio Test. Wyznaczanie nowych szlaków i promocja ekologii nie była prostym zadaniem. Trzydzieści lat temu była to zupełna nowość, całą wiedzę trzeba było zdobywać za granicą. To państwo Babalscy przez lata przekonywali rolników, że warto uzyskiwać certyfikaty dla gospodarstw i że ekologia ma przyszłość. Dodatkowym wyzwaniem była zmiana nastawienia konsumentów do ekologicznej żywności. W latach dziewięćdziesiątych mało kto miał zaufanie do certyfikatów, świadomość była niewielka. Do dziś państwo Babalscy starają się prowadzić edukację ekologiczną. W okresie wiosennym ich zakład odwiedziło ponad dwa tysiące osób – głównie dzieci ze szkół i przedszkoli.